RSSFaceBook

Uprawa i pielęgnacja traw ozdobnych

Trawy ozdobne są, w zdecydowanej większości, roślinami pionierskimi. Doskonale radzą sobie z wieloma negatywnymi czynnikami środowiska, takimi jak: nadmierne zakwaszenie gleby, zacienione stanowiska, nieodpowiednia wilgotność (nadmiar i brak wody) czy choroby i szkodniki. W zasadzie troskliwiej trzeba się nimi zająć jedynie do czasu dobrego zakorzenienia się.
Oczywiście, są i takie, które wymagają więcej uwagi, a jakieś zaniechania mogą spowodować wolniejszy wzrost rośliny, osiąganie mniejszego rozmiaru, słaby bądź zupełny brak kwitnienia czy wreszcie obumieranie. Nie jest to liczna grupa ale przed zakupem (a co najmniej przed wsadzeniem) jakiejkolwiek trawy należy poczytać o jej biologii, wymaganiach itp. Pozwala to zaoszczędzić niekiedy niemałe pieniądze i uniknąć rozczarowań.

Trawy ozdobne na ogół wymagają stanowisk słonecznych i przeciętnego podłoża, choć duża ich grupa toleruje niedobór światła i ubogie warunki glebowe. Roślinom wrażliwszym, które są zdecydowaną mniejszością, np. bambusom lepiej zapewnić miejsca żyzne, ciepłe i osłonięte, nie narażone na silne wiatry. Nie tolerują też zmrozowisk czyli miejsc położonych nieco niżej gdzie spływa i utrzymuje się powietrze o niższej temperaturze.
Przed posadzeniem traw należy dokładnie usunąć z gleby wszelakie kłącza, rozłogi i inne żywe części poprzednich organizmów. Zabieg ten można przeprowadzić mechanicznie (np. widłami amerykańskimi) lub chemicznie (np. Roundup-em).
Usuwanie chwastów powinno być regularnie przeprowadzane, przynajmniej do czasu aż zwarcia się młodych osobników. Później można to robić sporadycznie, w miarę potrzeb.
Trawy wsadza się w ten sam sposób jak inne rośliny. Następnie trzeba obficie je podlać. Nic nowego, dla przeciętnego ogrodnika to oczywistość.
Powierzchnię rabaty dobrze by było wyściółkować około 5 cm warstwą kory (najlepiej przekompostowanej), co zmniejszy parowanie gleby i utrudni wzrost chwastom.
Materiałem zastępczym mogą być trociny, które doskonale imitują piasek. Nieorganiczną alternatywą jest np. żwir. Pożądany zwłaszcza na glebach ciężkich - z czasem wbije się w grunt poprawiając jego przepuszczalność. Należałoby dość systematycznie uzupełniać wykorzystany materiał, choć zwykle robi się to jednokrotnie w ramach wiosennych czynności pielęgnacyjnych.
Gleby między gatunkami, które źle znoszą wilgotne zimy, np. kolorowe turzyce nowozelandzkie czy ostnice, nie należy pokrywać substancjami organicznymi, który chłonąc i zatrzymując wodę powodują ich zagniwanie.
Części traw nie trzeba nawozić, wiele z nich wręcz wymaga podłoży ubogich, np. kostrzewy. Takie rośliny co prawda dobrze reagują na lepsze warunki (zwiększonym przyrostem), ale są mniej żywotne. Tym, które najlepiej rosną na żyznych ziemiach (np. miskanty), jeśli nie są posadzone na optymalnych stanowiskach, nawożeniem trzeba stymulować wzrost i rozwój. Najlepiej organicznym (kompost, obornik itp.) choć najcześciej używa się nieorganicznych wieloskładnikowych. Te ostatnie należy „sypać” z umiarem, stosując je w podobnym terminie i zbliżonej ilości jak do innych bylin. Z racji dużo niższej ceny warto się rozejrzeć za nawozami rolniczymi.
Podlewanie to chyba oczywistość. Obowiązuje generalna zasada – lepiej dawkować wodę obficiej ale rzadziej. Należy pamiętać, że trawy potrzebują najwięcej wilgoci po posadzeniu, kiedy nie są dobrze zakorzenione i mają problem z jej pobraniem z gleby. Sugerowanie się tym, że są one odporne na suszę, a takich jest sporo, może skończyć się spektakularną porażką. Przystosowanie się do warunków zmniejszonego nawadniania wymaga czasu, nie staje się z chwilą "wetknięcia" w ziemię.

Mniej więcej na przełomie marca i kwietnia, a niekiedy nawet wcześniej, większość roślin, w tym i trawy, budzi się ze snu zimowego. Wiosenne prace pielęgnacyjne należałoby zacząć przed wznowieniem wegetacji. Późniejsze ich rozpoczęcie może uszkodzić nowe przyrosty.

Podstawowe zabiegi to:
• zdjęcie osłon zimowych, czyli tego czym ewentualnie były "przykryte",
• wycięcie suchych części (nożem, sekatorem czy nawet piłą - zależnie od wielkości rośliny),
• wyczesanie kęp, czyli "wyciągnięcie" z zimozielonych cienkolistnych traw martwych fragmentów (ręcznie lub np. grabiami),
• przycięcie uszkodzonych fragmentów liści u gatunków zimozielonych,
• uzupełnienie brakującej ściółki po zimie – najlepiej przekompostowaną korą,
• odchwaszczenie gleby,
• nawożenie,
podział starzejących się egzemplarzy oraz usunięcie zbędnych fragmentów kęp, rozłogów i kłączy.

Usunięcie osłon zimowych to pierwsza czynność, którą trzeba wykonać. Należy zrobić to jak tylko zaczynają przeważać, nawet niewielkie, dodatnie temperatury. Zapobiega to chorobom grzybowym (pleśnie), jakie mogłyby zacząć się rozwijać.
Przycięcie nie jest zabiegiem obligatoryjnym. W ogrodach w stylu naturalistycznym można pozostawić martwe części kęp, które prezentują się interesująco. Głównie dotyczy to niepołamanych, sztywnych łodyg, np. miskanta olbrzymiego (Miscanthus giganteus) czy trzciny pospolitej (Phragmites australis).
„Korowanie” wykonuje się wiosną głównie ze względów estetycznych.
Odchwaszczenie to nic innego jak wyrwanie wszystkiego co zdążyło „wsiać” od czasu ostatniego, jesiennego pielenia. Wbrew pozorom zwykle jest tego sporo.
Nawożenie nie jest zawsze konieczne, choć niewielka, startowa dawka na pewno nie zaszkodzi.
Odmładzanie, czyli popularny podział, wykonuje się gdy widoczne są objawy starzenia się. Najczęściej jest to zamieranie środka kępy. Może to być proces naturalny (niektóre trawy są krótkowieczne) lub też wynik „nadopiekuńczości” czyli nadmiernego nawożenia. Trzeba je wykopać, odciąć lub oderwać martwe części, a żywe i dobrze rokujące fragmenty wsadzić z powrotem. Przy okazji można wyprodukować sadzonki do dalszych nasadzeń. Tak samo postępuje się z roślinami, które są za duże i konieczne staje się ich zmniejszenie.

W trakcie sezonu wegetacyjnego podstawowe zabiegi to nawożenie, odchwaszczanie i podlewanie.
Bezpośrednie zwilżanie liści w południowej porze może prowadzić do poparzeń, wiec powinno się odbywać albo wcześnie rano albo po zachodzie słońca. Niby jest to oczywistością ale nie zaszkodzi o tym wspomnieć.

Jeśli, z jakichś powodów, nawadnianie nie może być dość regularnie przeprowadzane, dobrym rozwiązaniem może być założenie instalacji nawadniającej w postaci węży kroplujących. Ich atutem jest podlewanie wyłącznie gleby a nie bezpośrednie zraszanie liści, co jest niewskazane dla wielu gatunków. Kolejnym "plusem" jest możliwość dokonywania tego nocą, kiedy parowanie jest mniejsze a przez to i niższe są straty wody.

Utrzymanie wilgotności na dość wysokim poziomie jest szczególnie zalecane dla odmian paskowanych lub jasno ulistnionych – zwiększa się przez to ich tolerancja na nasłonecznienie.
Niektóre gatunki, np. wyczyniec łąkowy (Alopecurus pratensis 'Variegatus'), drżączka średnia (Briza media), kupkówka pospolita (Dactylis glomerata 'Variegata'), mozga trzcinowata (Phalaris aundinacea 'Picta'), w okresie gorącego lata tracą walory ozdobne i przechodzą w stan spoczynku (przysychają). Przycięcie ich zaraz po kwitnieniu pobudza przyrost nowych pędów, wysyca barwę i poprawia, w rezultacie, ogólny wygląd.
Część traw jest bardzo ekspansywna (np. miskant cukrowy - Miscanthus sacchaliflorus czy mozga trzcinowata - Phalaris arundinacea), zwłaszcza w optymalnych warunkach. Uniemożliwianie rozprzestrzeniania można dokonywać sadząc je do gruntu w pojemniku lub wkopując dookoła jakąś przegrodę. Często stosowanym sposobem jest również odcinanie szpadlem rozłogów podczas okresu wegetacji. Pozyskane fragmenty mogą być materiałem do rozmnażania.

Podziwiając czy pielęgnując trawy trzeba także zwracać uwagę na zmiany w ich wyglądzie. Generalnie są to rośliny odporne, ale niekiedy bywają narażane na szkodniki, które np. nadgryzają blaszki liściowe. Rzadko chorują, lecz zdarza się zainfekowanie np. grzybami. Biały nalot na dolnych liściach zazwyczaj jest "dziełem" mączniaka prawdziwego a pomarańczowe plamki – rdzy.
W razie potrzeb należy usuwać zaatakowane czy chore fragmenty roślin lub stosować odpowiednie opryski. W ostatnich latach coraz częściej stosowane są naturalne sposoby walki ze szkodnikami i chorobami, np. pod postacią wyciągów roślinnych. Chemiczne zwalczanie wskazane jest traktować jako ostateczność.
Uciążliwe dla rozwoju traw ozdobnych może być również wydeptywanie, zwłaszcza przez zwierzęta domowe (głównie psy). Dostępne są zamaskowane urządzenia, które w połączeniu ze specjalną obrożą, wyjątkowo skutecznie zniechęcają do wchodzenia na rabaty.
Rośliny bywają również narażone na uszkodzenia korzeni przez gryzonie. Polecane są odstraszacze, urządzenia wyłapujące i różne "trutki", ale nie zawsze efekt bywa zadawalający.

Niewątpliwie najmniej komfortową porą roku dla wszystkich organizmów żywych, w tym i traw, jest zima. Zasadniczo uprawia się w ogrodach gatunki i odmiany wieloletnie. Przetrwanie przez nie tych kilku, zazwyczaj niemiłych, miesięcy w przyzwoitej kondycji jest istotne dla każdego posiadacza skrawka gruntu.
Rozsądek nakazuje nabywanie roślin odpornych, które wystarczy wsadzić do gruntu i powinny sobie poradzić. To generalna zasada, dobra i skuteczna. Niestety rzeczywistość jest inna. Nie jest rzadkością kupowanie egzemplarzy pochodzących z terenów o łagodniejszym klimacie, które należałoby jakoś utrzymać przy życiu. Klasycznym przypadkiem jest np. trawa pampasowa (Cortaderia selloana).

Część tych wrażliwszych może z powodzeniem zimować w gruncie. Niemniej takich traw nie należy sadzić jesienią bo mogą się nie przekorzenić i „paść”, np. bambusy czy turzyce nowozelandzkie. Muszą zimować w pojemnikach (nie na zewnątrz!) a dopiero na wiosnę "powędrować" do gleby.

Niektóre należałoby okryć. Nie powinno się robić tego zbyt wcześnie. Na pewno przy stałych temperaturach ujemnych, koniecznie kiedy chłód zaczyna oscylować wokół –10 stopni. Dlaczego nie wcześniej? Bo jesienne przymrozki powodują hartowanie się roślin. Traktowanie ich przez pewien czas w niską temperaturą uruchamia skomplikowane procesy fizjologiczne, wskutek czego w komórkach dochodzi do obniżenia zawartości wody, a wzrasta ilość cukrów i białek, co w znacznym stopniu przekłada się na ich odporność. Nie mówiąc już o tym, że zbyt wczesne (przy dodatnich temperaturach) okrywanie sprzyja rozwojowi grzybów pleśniowych, które mogą spowodować, że roślina zgnije nie doczekawszy przyzwoitych mrozów.

Najlepiej byłoby wykorzystać do tego śnieg gdyż to najlepszy izolator. Byleby nie był zbity i zlodowaciały bo trawy się uduszą. Przysypać - to całe zabezpieczenie.
Można również użyć torfu, kompostu lub innych materiałów organicznych. Raczej nie liści, bo te zbijają się tworząc nieprzepuszczalny kożuch. One często, w jakimś stopniu, są już na rabatach. Usuwanie ich jest dość kontrowersyjne. Bowiem niewątpliwie stanowią samoistną osłonę przed zimnem, ale jednocześnie są materiałem wysoce podatnym na zagniwanie. Zdaniem autora, mimo wszystko, lepiej się ich pozbywać a w zastępstwie stosować gałązki drzew iglastych.

Z wyższymi gatunkami trzeba postępować inaczej, gdyż trudno usypać 2 metrową zaspę wokół bambusa. Te należałoby związać i okręcić białą agrowłókniną. Czarna chłonie „ciepło” słoneczne i mogą się wytwarzać znaczne różnice temperatur między dniem a nocą. Konsekwencją tego bywa rozhartowywanie się roślin.

Jeśli z jakiś przyczyn nie da się okryć całych osobników, warto zabezpieczyć choćby bryłę korzeniową.
Po większych mrozach te zimozielone, głównie turzyce, należy podlać .
Bardziej „tropikalne” trawy (np. Pennisetum setaceum 'Rubrum' czy Pennisetum villosum) należy uprawiać w pojemnikach lub wykopywać przed zimą. Następnie przechowywać w niskich ale dodatnich temperaturach, podlewając od czasu do czasu.

Zarówno uprawa jak i pielęgnacja traw ozdobnych jest prosta. Ani specjalnie żmudna czy czasochłonna, nie odbiega praktycznie od innych. Niewielkim nakładem pracy można zapewnić sobie ich urok i piękno.

 

Nie masz uprawnień do komentowania